Dziś jest wtorek, 7 lipca 2015 roku. Imieniny : Estery, Kiry, Rudolfa

REKLAMA

Kwartalnik Myśl.pl

Kika tygodni temu jeden z prawicowych publicystów stwierdził, że „kultura prawicy nie interesuje, prawica jej nie rozumie i zrozumieć nie chce. Wydaje się, że kultura jest z założenia neutralna, a próby jej analizy i współtworzenia podejmuje tylko lewa strona”. Czy miał rację? Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna. Warto jej jednak poszukać. Jeszcze ważniejszym zadaniem wydaje się być zrozumienie, czym jest kultura i jakie znaczenie może odegrać w zachęcaniu Polaków do społeczno-politycznej aktywności i odpowiedzialności. Nie chodzi tu jednak o groteskowy, czasem wręcz zaściankowy, produkt kulturopodobny, serwowany nam jakże często przez tak zwane media „niezależne”, ale o coś, co może stanowić trwały fundament zmian naszego narodu i państwa.


W numerze, który właśnie oddaliśmy do Państwa rąk, staramy się pokazać współczesne,  popkulturowe próby łączenia kultury z patriotyzmem. To muzyka hip-hopowa, grafika oraz inne nowoczesne formy wyrazu artystycznego. Liczymy na to, że numeru inicjatywy, o których piszemy, przysłużą się zwycięstwu narodowo-konserwatywnej prawicy na froncie walki o sztukę, kulturę i wychowanie. Oby rację miał Łukasz Moczydłowski, którego tekst pt. „Czas stworzyć manifest antyantysztuki!”, otwierający dyskusję na łamach niniejszego numeru, kończy się refleksją:  „Wydaje się, że przy takim programie sztuki nowoczesnej Polacy ze swoim głęboko zakodowanym, często nieuświadomionym pierwiastkiem buntu i znacznie powolniej biegnącymi procesami rozpadu, niż ma to miejsce u naszych zachodnich braci, świetnie nadają się do poniesienia płomienia irredenty przeciwko współczesnej antysztuce. Być może właśnie walka o nową sztukę pozwoli nam w końcu odrzucić – wraz z lewicową poprawnością polityczną – duszący nas od wieków kompleks pawia i papugi”.

W bieżącym numerze szczególnie polecam Państwa uwadze teksty z zakresu geopolityki: artykuł dr. Wojciecha Turka pt. „Od Pax americana do świata wielobiegunowego” oraz Krzysztofa Lalika zatytułowany „I’m not Charlie, not terrorist, not Muslim, but from Europe” . Poza tym jak zwykle sporo miejsca poświęcamy sprawom idei, polityki oraz historii. Przybliżamy także działania Wiedeńskiej Inicjatywy Narodowej – kolejnego środowiska, z którym nawiązaliśmy aktywną i owocną współpracę.

W imieniu całej redakcji życzę miłej lektury!
Krzysztof Tenerowicz
Redaktor naczelny „Myśl.pl”

 

Więcej…

_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
_self
01/42 
start stop bwd fwd

MyślTV

FACEBOOK

Przemysław Żurawski vel Grajewski ,,Duch pyszny poprzedza upadek. Rozważania o naturze procesu rozpadu unii”

P. Żurawski vel Grajewski, Duch pyszny poprzedza upadek. Rozważania na temat natury rozpadu unii, Ośrodek Myśli Politycznej, Kraków 2012

Nowowydana książka P. Żurawskiego vel Grajewskiego jest pierwszą szerszą refleksją na temat dezintegracji i jej natury w ramach kultury europejskiej. Autor bazując na konkretnych historycznych przykładach pokazuję jak wygląda proces rozpadu unii i czym on był przede wszystkim spowodowany. Wniosek, jaki sam się nasuwa czytając jego rozważania zawarty jest w samym tytule: duch pyszny poprzedza upadek.

 

Przykłady historyczne

 

Szerokość ujęcia i sposób patrzenia na historię P. Żurawskiego vel Grajewskiego musi imponować. Jego refleksja dotyczy różnych epok historycznych, jednak każde z opisanych wydarzeń przedstawione jest niezwykle skrupulatnie i w szerokim kontekście. Zawiera również odniesienia do sytuacji polskiej. Pięć przykładów służy do zaprezentowania, z jakich powodów tego typu wspólnota, jako system funkcjonowania przestawał funkcjonować i co doprowadziło do jej rozpadu.

Autor rozpoczyna od opisu niezbyt dobrze znanej w Polsce Unii Kalmarskiej, czyli zjednoczenia pod jednym berłem Danii, Szwecji i Norwegii. Pakt, który trwał ponad 100 lat od początku targany był sporami. Wynikały one przede wszystkim z chęci dominacji najsilniejszego państwa w ramach Unii. Innym istotnym czynnikiem powodującym upadek było powierzenie władzy w unii monarsze z obcej dynastii, który nawet nie starał się zrozumieć własnych poddanych. Nie liczenie się z pozostałymi członkami wspólnoty, ignorowanie ich obyczajów i kultury ostatecznie doprowadziło do upadku tej unii.

Drugi z zaprezentowanych przykładów jest szczególnie smutny, gdyż dotyczy zmarnowanej wielkiej szansy, jaka zarysowała się w 17 wieku przed I Rzeczpospolitą. Stało się tak głównie na skutek ignorancji władcy i znacznej części elit politycznych Korony i Litwy. Zygmunt III Waza swoją krótkowzroczną polityką doprowadził do utraty wielu możliwości, jakie stały przed państwem polsko- litewskim na początku siedemnastego stulecia, jak również zniszczył tradycję tolerancji religijnej, jaka panowała na terenie Rzeczpospolitej. Najbardziej brzemienne w skutki było odrzucenie oferty Zaporożców by stworzyć państwo trójczłonowe i potraktowanie ich przez polskich magnatów, jako niezasługujących na miano równych szlachcie polsko- litewskiej. Otrzeźwienie przyszło zbyt późno i postanowienia z Buczacza okazały się być jedynie niespełnionym marzeniem. Wola dominacji i poczucie wyższości ze strony magnatów doprowadziły do osłabienia państwa, a później w konsekwencji do jego całkowitego upadku.

Przypadek kolejny ma nieco odmienny charakter, gdyż dotyczy stosunku metropolii do państwa zależnego, a mianowicie Wielkiej Brytanii do koloni w Ameryce Północnej. Niemniej i w tym przypadku do wojny i w konsekwencji do utraty posiadłości na tym kontynencie doprowadziła ignorancja i poczucie wyższości, a bezpośrednią jej przyczyną było nie liczenie się ze zdaniem obywateli w koloniach. Narzucanie kolejnych podatków, bez możliwości współdecydowania o własnych losach doprowadziło do uformowania się wśród kolonistów poglądu: no taxation without represenatation. Niezrozumienie tego hasła i dążenie do dominacji przez monarchię brytyjską doprowadziło w konsekwencji do upadku i uniezależnienia się amerykańskich kolonii.

Niderlandy, jako przykład unii jest dość specyficzny i niezbyt dobrze w polskiej literaturze opisany, dlatego został szerzej potraktowany przez autora. Przypadek ten jest inny od pozostałych, ponieważ utworzenie wspólnoty zostało narzucone z zewnątrz, jako element tworzonego po upadku Napoleona systemu równowagi sił w Europie. Mimo, że unia była korzystna dla wszystkich jej członów i pozwalała na zwiększenie poziomu rozwoju państw w niej uczestniczących dość szybko przestała istnieć. Sprzeczności jak się w niej pojawiły po raz kolejny wynikały z poczucia wyższości najsilniejszego z aktorów unii i dążenia jej władcy do ujednolicenia systemu na wzór Holandii.

Ostatni i najświeższy przypadek dezintegracji dotyczy królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców. Już początek tego projektu pokazywał, że unia tych trzech państw nie wytrzyma zbyt długo. Konstytucja, jaką przyjęło nowe państwo, nie uwzględniała, bowiem autonomicznych potrzeb słabszych jej członków: Chorwacji i Słowenii. Serbowie zamiast do porozumienia od początku dążyli do zdominowania pozostałych partnerów. Doprowadziło to głębokiego poczucia krzywdy, które poskutkowały najpierw zamachem na króla Aleksandra, a następnie błyskawicznym rozsypaniu się państwo w 1941 na skutek ataku Wermachtu. Całe pułki złożone z Chorwatów i Słoweńców dezerterowały nie oddając nawet strzału do nieprzyjaciela. Po II wojnie światowej państwa te z konieczności w postaci zagrożenia sowieckiego ponownie złączyły się w jedno państwo jednak, gdy ZSRR się rozpadł, rozpadła się i Jugosławia. Po raz kolejny chęć dominacji najsilniejszego państwa doprowadziła do upadku unii.

 

Analogia do stanu obecnego, czyli dezintegracja Unii Europejskiej

 

Nie można nie zauważyć, że rozważania P. Grajewskiego prowadzą nas do zasadniczego w moim przekonaniu celu autora, czyli pokazania, że podobne tendencje i przypadłości, co w historycznych przykładach rozpadu poszczególnych wspólnot, toczą obecnie Unię Europejską.

Wszechobecne w obecnej Unii jest przede wszystkim poczucie wyższości, jakie żywi część państw wobec innych. Słowa Chiraca (skazanego za malwersacje finansowe), który mówił, że Polska straciła szansę by siedzieć cicho są najbardziej reprezentatywne dla tego typu tendencji. Przekonanie, że my i nasze elity jesteśmy lepsi niż inni członkowie wspólnoty jest poczuciem mocno rozpowszechnionym w państwach rdzenia unijnego, czyli głownie Niemiec i Francji. Co więcej chęć wykluczania kolejnych państw z procesu decyzyjnego sięga, co raz dalej i obejmuję, co raz więcej państw. Szczególnie wymowne jest ostentacyjne lekceważenie i pouczanie, jakie Francuzi zafundowali mocarstwu atomowemu, czyli Wielkiej Brytanii.

Państw wykluczonych z podejmowania decyzji w UE jest, co raz więcej, a narzucanie własnej woli idzie coraz dalej, szczególnie rażącymi przykładami są wymuszone dymisję premierów Włoch i Słowacji, czy decydowanie o budżecie Irlandii w Bundestagu.

Szereg kolejnych decyzji gwarantujących także formalną dominację starych państw unijnych tylko dopełnia to poczucie wyższości i prowadzi do coraz dalej idących prób narzucania własnej- czytaj niemiecko- francuskiej (z redukcją znaczenia tego drugiego państwa) wizji wspólnoty europejskiej.

Wnioski, jakie autor wyciąga ze swojej niezwykle ciekawej analizy są dość jednoznaczne. Wszystkie unie upadły na skutek pychy, ignorancji i chęci dominacji. Brak próby zrozumienia tożsamości i przywiązania do pewnych wartości wykazywanych przez słabszych partnerów prowadził do szeregu złych decyzji, a w konsekwencji do upadku poszczególnych wspólnot. Nie da się ukryć, że szereg tego typu tendencji obserwujemy w UE, co nie wróży zbyt dobrze temu projektowi politycznemu.

 

Rafał Łatka

 

 

FacebookTwitter

Kwartalnik


Partnerzy
portalu

 

Polecamy